Strona główna -> Formacja -> Konferencje -> Teksty -> Rozdziele - maj 2002 -> O. Ryszard Hajduk CSsR - homilia

O. Ryszard Hajduk CSsR - homilia

 

Czy ktoś z Was, kochani, widział kiedyś diabła? Może ktoś odczuł na sobie jego działanie. Może w podobny sposób, jak jednemu z naszych współbraci, który zszedł do piwnicy naszego tuchowskiego klasztoru i miał wrażenie, że obok niego przejeżdża tramwaj.

Owszem, diabła trudno zobaczyć, ale diabeł jest. W ogóle samo to słowo oznacza podzielenie, rozdział. Tak działa diabeł. Zobaczcie ile rzeczy na świecie działa za jego przyczyną. Terroryści, z powodu których giną niewinni ludzie - są właśnie pod wpływem sił diabelskich. Tak samo ci, którzy toczą religijne wojny, jeszcze bardziej pogłębiają podziały między ludźmi - tak działa diabeł. Tyle zła dzieje się na świecie za diabelską przyczyną.

Diabeł jest i działa, można się uśmiechać, ale on jest. Lecz jego siły nie są niezwyciężone, jego potęga jest ograniczona, albowiem na świecie jest Bóg, na świecie działa Duch Boży, którego nic i nikt nie jest w stanie zwyciężyć. Słyszeliśmy dziś w Słowie jak to Filip przybył do Samarii i głosił Chrystusa, a potem czynił wiele znaków, uzdrawiał ludzi, uwalniał opętanych z szatańskich sideł. Cóż znaczy dla nas dzisiaj to opowiadanie, może to jakaś bajka, może kilka słów, które brzmią jakby ktoś urwał się z choinki, albo przyjechał z księżyca i opowiadał coś w co trudno uwierzyć. Tymczasem kochani my żyjemy właśnie w czasie, w którym Duch Święty został dany, Duch Święty jest, żyje i działa wśród nas i poprzez nas. W ten sposób spełnia się obietnica Jezusa. I ponownie jak zadałem wam pytanie czy ktoś z was widział diabła, powinienem się zapytać, czy ktoś z was widział Ducha Świętego? Słyszałem, że podobno we Włoszech jest sanktuarium, gdzie podobno można oglądać relikwie Ducha Świętego. Ale to jest nieważne. Ale czy ktoś z Was widział ucha Świętego? I znowujest nieważne. Ale czy ktoś z Was widział ucha Świętego? I znowu trzeba sobie powiedzieć Owszem Ducha Świętego nie można zobaczyć, nie można widzieć Ducha, ale możemy zobaczyć, że Duch Święty jest pośród nas i działa.

I to jest ważne, On działa. Zobaczcie co się dzieje w Taize, w Lednicy, co się działo chociażby w Toruniu w czasie zjazdu młodzieży redemptorystowskiej. Ludzie z różnych krajów, kultur, obyczajów, języków gromadzą się, spotykają się ze sobą, rozmawiają, dzielą się ze sobą swoją wiarą, swoim doświadczeniem tego, co ważne, cenne. Zobaczcie ludzie różnych religii modlą się w Asyżu o pokój - to też znak, że Duch Święty jest obecny i działa.

A to co mnie przypchnęło - to jest znak działania Ducha Świętego. Spotykacie takich ludzi, którzy widząc was pukają się w czoło i mówią: co ty tam robisz, po co ty marnujesz czas, gdzie ty tam jeździsz - na jakąś Białoruś, Ukrainę, do Rosji - po co? Może po odrobinę satysfakcji, chwilę przyjemności, bo przecież spotykamy się z egzotyką innego kraju, i co więcej?

A jednak jesteśmy tutaj, chociaż tak naprawdę niewiele z tego macie, ale jesteście tutaj. Na bierzmowaniu otrzymaliście Ducha Świętego, wcześniej - na chrzcie oczywiście też. Myślę, że to jest Jego dzieło, to, że tu dzisiaj jesteśmy, że zależy nam na wspólnej sprawie.

Dla nas - redemptorystów niezwykle ważnym tekstem jest to, co powiedział Jezus w synagodze Kafarnaum na początku swojej publicznej działalności, cytując proroka Izajasza: Duch Pański spoczął nade mną, Pan mnie namaścił i posłał mnie, bym głosił dobrą nowinę ubogim. Ten sam Duch Święty działa w nas, i poprzez nas. On nas dzisiaj posyła do ubogich, do opuszczonych. Nie tylko nas - redemptorystów, ale również Was, którzy ukochaliście myślę, bardzo, bardzo mocno to powołanie, ten charyzmat: Iść do ubogich, im głosić Dobrą Nowinę.

I przez naszą obecność tam, na Wschodzie dzieją się wielkie rzeczy, mogę w tej chwili mówić za siebie. Pamiętam kiedy byłem pierwszy raz na Białorusi, to był rok 1990, mieszkaliśmy w parafii w Porzeczu w takiej chatce obok cmentarza, to była nasza baza. Niedaleko przebywali pionierzy, mieli swój obóz nad jeziorem. I zdarzyło się że z tego obozu przyszła pewna grupka młodych ludzi zobaczyć co tam w tej chatce się dzieje, co dzieje się w ogóle wokół kościoła. Zaczęliśmy z nimi rozmawiać, okazało się, że są to ludzie, którzy jeszcze niczego nie słyszeli o Jezusie, dosłownie nic. Jedna dziewczyna tylko mogła sobie przypomnieć, że była ochrzczona w cerkwii prawosławnej, ale tak naprawdę z wiarą w Jezusa Chrystusa nie miała nic wspólnego. Inna dziewczyna, którą równie dobrze zapamiętałem, bo pięknie grała na skrzypcach nie słyszała o Jezusie nic. Wyobraźcie sobie, ta dziewczyna ze skrzypcami przychodziła później na Eucharystię do kościoła, stawała na chórze i grała pieśni, które my śpiewaliśmy. Przygotowaliśmy specjalnie dla niej nuty, żeby mogła grać z nut, bo tych pieśni nie znała. I wtedy wszyscy ludzie, którzy byli zgromadzeni w kościele, cała parafia, która przychodziła na liturgię, była duchowo poruszona, bo usłyszano dźwięk skrzypiec w kościele, który przez wiele lat był na wpół żywy, właściwie martwy, bo nie było tam kapłana. Czy to nie jest dziełem Ducha Świętego? To jest absolutnie niezrozumiałe. Skąd ta dziewczyna miała tyle odwagi, by stanąć w kościele, w miejscu jej obcym, i grać Bogu, którego nie znała najpiękniej jak mogła? I skąd ci ludzie mogli to wszystko zrozumieć, odczuć, że chociaż staje osoba niewierząca, nieochrzczona, to jednak ta muzyka przemawia, porusza ich serca, rozbudza do życia.

Tak samo przypominam sobie to, co przeżyłem w Orenburgu, dwa lata temu, kiedy tam przebywałem. Spotkałem pewnego muzułmanina, on regularnie przychodził, może jeszcze przychodzi, do naszej parafii. Mówił: "ja jestem muzułmaninem, ja czytam Koran, ja jestem wierzącym. Przecież proszę Ojca, wasza wiara nie jest tak bardzo odległa od naszej, my też wierzymy w Jezusa, uważamy go za proroka" I jeszcze dziwniejsza rzecz, że ten muzułmanin chodził do kościoła, bo przy kościele wykonywał różne prace i musiał przestępować progi świątyni.

Tak właśnie działa Duch Święty, i gdybyście chcieli teraz powstać i każdy z was opowiedziałby co przeżył - również przy okazji waszych misyjnych wyjazdów na Wschód, to zapewne z waszych ust mogłoby popłynąć świadectwo, o tym, że Duch Święty działa, że Duch Święty jest obecny, że On żyje w nas.

Chciałbym, żebyśmy dzisiaj się tym ucieszyli, może tak, żeby to nie było pytanie retoryczne - czy ktoś może chce powiedzieć ???

Jeśli nie ma to nie szkodzi. W każdym razie chciałbym, abyśmy się ucieszyli, że mocą Ducha Świętego możemy dokonywać rzeczy wielkich, że nawet wtedy, gdy nam się wydaje, że jest trudno, że tak jak mówił św. Piotr w swoim liście - pojawiają się przeszkody, cierpienia - Jego mocą możemy dokonać wielkich rzeczy i przezwyciężać to wszystko, co jest przeszkodą, co nas osłabia, co nas zniechęca, byśmy dawali świadectwo o Jezusie, który Zmartwychwstał, abyśmy żyli tym charyzmatem, tym darem, który był szczególnym działem św. Alfonsa, założyciela naszego Zgromadzenia, który również jest waszym darem, darem, którym my - redemptoryści chcemy się z Wami dzielić.