Strona główna -> Formacja -> Konferencje -> Teksty -> Lubaszowa - październik 2002 -> O. Jan Ćwikowski CSsR - konferencja II

O. Jan Ćwikowski CSsR - konferencja II

 

W ostatnim naszym spotkaniu chciałbym zaproponować taką książkę, która mi pozwoliła jeszcze jakoś bardziej zrozumieć temat modlitwy. To jest książka wydana przez wydawnictwo "W Drodze", zatytułowana "Mały przewodnik modlitwy". Może niektórzy już przeglądali - ojca jezuity Michaela Gondeta. Warto przeglądnąć, tym bardziej, że jest napisana na podstawie pytań, jakie ludzie zadają, jeśli chodzi o modlitwę, o pewne trudności. Nie jest to jakiś podręcznik, ale rzuca światło na tajemnicę modlitwy chrześcijańskiej, czym ona jest, do kogo kierować modlitwę, czy jest modlitwa skuteczna. Ludzie mają dzisiaj wiele problemów pod tym względem: czemu Pan Bóg mnie nie wysłuchuje, tyle czasu się modlę?

Drodzy, kiedyś - pracując w Gdyni - przyprowadziliśmy klasę ze szkoły podstawowej, klasę siódmą, do kościoła, no i mówimy, że jest Najświętszy Sakrament, więc może uklękniemy, oddamy cześć Panu Jezusowi, pochwalimy Pana Boga. Niektórzy uklęknęli, inni nie. Potem pytam się: dlaczego nie? Bo ja nie wierzę - pada odpowiedź - nie wierzę, że tam jest Pan Jezus, Pan Bóg, jak to ksiądz mówi. Brak wiary.

Drodzy i myślę, że możemy stosować różne techniki i dojść do jakiegoś wyciszenia, skupienia, te elementy, o których mówiłem możemy stosować w życiu, ale jeżeli zabraknie wiary, to ta modlitwa, czy to bycie, wydaje się ,że nie ma sensu. Dlatego też chciałbym powiedzieć w tej chwili na temat modlitwy, która jest aktem wiary. Drodzy, trzeba modlić się z wiarą. Jeśli ktoś nie ma wiary - nie będzie się modlił. Dlatego też kiedy uczestniczyłem w katechezach neokatechumenalnych uświadomiłem sobie jedną sprawę. Właśnie to jak powiedziałem na bazie tej klasy, gdzie niektórzy mówili, że nie wierzą. Uświadomiłem sobie, że kiedy my wychodzimy ze słowem Bożym do ludzi, to gro ludzi w to jeszcze nie wierzy. I trudno im to zaakceptować i przyjść do kościoła, uklęknąć i się modlić, bo oni w to nie wierzą. Potrzeba więc tutaj wiary. A czymże jest wiara? Albo co daje wiara? Wiara daje przede wszystkim pewność, człowiek potrzebuje tej pewności w życiu, bo potrzebuje jakiegoś punktu oparcia w swoim życiu. Jeżeli tego punktu nie będzie miał - a tym punktem jest Bóg, to on będzie jak taka kula bilardowa - pchniesz i poleci w tym kierunku, z drugiej strony ją uderzysz, to poleci w innym kierunku. Tak jest z człowiekiem, dlatego potrzebujemy w naszym życiu punktu oparcia, potrzebujemy wiary, która daje nam pewność. Jeżeli kleryk w seminarium nie będzie miał wiary, nie będzie miał punktu oparcia, to tak naprawdę nie wie po co tu jest. Dlatego jest tak bardzo potrzebna wiara w modlitwie.

Drodzy, w modlitwie trzeba mieć na uwadze trzy wymiary tajemnicy wiary. Pierwsza sprawa: wierzę, że Bóg jest, wierzę, że stoję przed kimś, kto mnie słucha, z kim mogę rozmawiać, wchodzę tu do tej kaplicy i wierzę, że tu jest Bóg. Na Eucharystii spotykam się i wierzę, że On jest w osobie kapłana, w słowie, w sakramencie. Wierzę, że Bóg jest. Bez tej świadomości, że rozmawiam z kimś, z konkretną osobą, to to, co nazywamy modlitwą nie będzie modlitwą; to będzie rozmowa z samym sobą. A tym zjawiskiem, to zajmować się ma psychologia. Modlitwa jest rozmową z kimś, z Bogiem. W to wierzę, staję przed kimś. A kim jest ten Ktoś? To jest bardzo istotne, żeby pogłębić naszą wiarę. To nie jest ktoś nieokreślony, jakaś rzeczywistość nieznana, to jest konkretny Bóg, który ma przymioty, to jest Bóg Wszechmocny - staję przed Panem Wszechmocnym, przed kimś, kto dysponuje tą wszechmocą, kto może uczynić cokolwiek zechce. Staję przed Nim - dlatego kiedy Go o coś proszę, to On może to spełnić, może wszystko uczynić. Staję przed kimś takim, to jest mój Pan. Wierze, również, że staję przed kimś, kto jest nieskończenie mądry, On widzi moją przyszłość, ja znam swoją przeszłość, ale nie widzę przyszłości. On wie jakie będą konsekwencje mojego kroku, mojej decyzji - ja tego nie wiem do końca, to tylko On. I właśnie przed takim Panem staję i z nim rozmawiam. Również staję przed Tym, który jest Miłością, wierzę, że mój Pan, jest Bogiem Miłości. Ewangelia mówi, że On jest moim Ojcem, że tak bardzo mnie ukochał, że dał swojego Syna, który za mnie umarł - tak mnie ukochał kiedy byłem grzesznikiem, kiedy byłem niewierny. I dzisiaj, kiedy jestem słaby, niewierny, staję przed kimś, kto chce mojego zbawienia, kto chce mojego zbawienia bardziej, niż ja sam, bo bywa tak, że moje czyny, moje zachowanie wskazują na to, że ja nie chcę zbawienia, ja nie chcę się uświęcić. A On chce i nigdy ze mnie nie rezygnuje. On chce mego szczęścia, zawsze ze mną współpracować. Tak powinno wyglądać moje spotkanie z Bogiem. Stoję przed kimś, kto dysponuje wszechmocą, kto jest nieskończenie mądry i kto jest Miłością, kto obdarza mnie miłością i dał swojego Syna z miłości do mnie. Drodzy, jeżeli przed kimś takim stajemy na modlitwie, to zawsze każde nasze spotkanie - nawet najkrótsze - zawsze jest twórcze. Nie ma czegoś takiego, że przyjdziesz i sądzisz, że zmarnowałeś czas. Bo kiedy spotykasz się z ludźmi mądrymi, to takie spotkania są zawsze twórcze, zawsze coś wynosisz. A co dopiero, gdy masz spotkanie z Bogiem. Kiedy sobie to uświadomimy, to rodzi się w nas pragnienie przebywania z Nim. Dlatego nie żałujcie czasu na modlitwę, na przebywanie z Panem. Nigdy nie przedkładajcie czegoś, co wydaje się wam ważniejsze nad spotkanie z Panem.

Drugi wymiar wiary, to jest to, że ja nie tylko wierzę w istnienie Boga, nie tylko wierzę w to, że stoję przed kimś, kto jest wszechmocny, kto jest mądry, kto mnie kocha, kto na mnie patrzy, ale staję przed kimś, kto powiedział mi, że o cokolwiek poproszę, to mi spełni. Drodzy, to jest bardzo istotne, ta świadomość, że mój Pan powiedział mi, że o cokolwiek Go poproszę - da mi. Proście, a będzie wam dane, kołaczcie, a otworzą wam. To coś jak w naszym życiu, gdy spotykamy człowieka mądrego, szlachetnego, zaufanego, który mówi: słuchaj gdy będziesz miał problemy, kłopoty, to przyjdź, ja ci pomogę. I ufamy temu człowiekowi. A co dopiero Bóg. Kołaczcie, a otworzą wam, szukajcie, a znajdziecie - tylko bądźcie wytrwali i zawierzcie, że tak jest. Drodzy, Bóg jest o wiele bardziej niezawodny niż nasz przyjaciel, przyjaciółka. To jest bardzo ważna świadomość: mój Pan jest niezawodny, On mnie kocha i jeśli proszę - On mi da. A więc wierzę, bo Bóg dał mi swoje słowo i Bóg swojego słowa nie cofa.

Trzeci wymiar wiary - otóż trzeba nam uwierzyć w skuteczność swojej prośby. To w tym znaczeniu, że mam pewność najlepszego jej rozwiązania, które Bóg poda mi w tym momencie. Bywa czasami tak, ze klękamy na modlitwie i mówimy: Boże, podpowiedz mi, jak mam załatwić tę sprawę, jak mam rozwiązać ten podpowiedz mi, jak mam załatwić tę sprawę, jak mam rozwiązać ten problem. Pytamy się Boga. I On daje nam konkretne rozwiązanie i powinniśmy być pewni: tak mam zrobić, tak mi głos sumienia dyktuje i tak czynię. Mam być pewny, bo to jest najlepsze rozwiązanie. Jeżeli bracie się zgodziłeś i stwierdziłeś: tak, jestem w seminarium, to idź i nie oglądaj się. Jeżeli jesteś w tej wspólnocie jako świecki - działaj, bądź pewien, Pan ci tak powiedział i to jest pewne. Drodzy, modlitwa wypełnia człowieka pewnością, dlatego też każde, nawet najkrótsze spotkanie z Bogiem na modlitwie, umacnia naszą wiarę, dodaje nam pewności, umacnia nas wewnętrznie. Psychologia powiada, że człowiek powinien podjąć jakąś decyzję i jeśli to uczynił, to powinien być temu wierny. Jeśli zakradnie się jakaś wątpliwość, to w tym momencie zamiast się rozwijać człowiek karłowacieje. A więc pewność jest potrzebna do wędrowania przez życie, aby nie oglądać się wstecz. Chłopak jak szuka dziewczyny, to spośród wielu wybiera i mówi: to jest właśnie ta. I gdyby on nie był pewien, nie może iść do ołtarza. To jest tak. I chociaż potem w małżeństwie mogą pojawiać się takie czy inne trudności, to jednak po to jest ten czas w małżeństwie, żeby wspólnie przełamywać te trudności, a nie wybierać inną drogę. Podobnie w kapłaństwie. Jestem przekonany, że z tych kapłanów, którzy odeszli, którzy zrezygnowali, to droga, którą teraz wybrali nie jest ich drogą. Wybrali jedną i to jest pewne i ta droga powinna być realizowana w ich życiu. To trochę jak alpinista, który patrzy na szczyt i widzi, że wiele dróg prowadzi na ten szczyt. Wybiera jedną i tą drogą idzie. I on już potem się nie zastanawia czy tamta droga byłaby lepsza, może tamtą pójdę. Nie. Masz iść tą. Bo jak zaczniesz się zastanawiać, kombinować, może schodzić, to nie dojdziesz nigdy na ten szczyt. A więc ta pewność. Oczywiście, że w trakcie tej drogi będzie wiele trudności, kłopotów takich czy innych, ale właśnie te częste spotkania z Bogiem na modlitwie dodają nam mocy, siły, pewności, umacniają nas. Modlitwa jest czasem, w którym ja nabieram pewności co do mojej decyzji. Sam jestem omylny, ale jeżeli rozmawiam z kimś, kto jest nieomylny, mądry, to On mi podsuwa rozwiązanie, mogę być pewny, że Pan daje mi najlepsze rozwiązanie, ponieważ mnie kocha i chce mojego zbawienia. Drodzy, jak powiedziałem, modlitwa z punktu widzenia rozwoju człowieka jest czymś bardzo twórczym i to nie jest jakiś taki fanatyzm - niektórzy mówią: dewot, dewotka. Nie, modlitwa jest rozmową z kimś, kto mnie kształtuje, ubogaca, dlatego też nie bójmy się tej rozmowy. Nie jest łatwo o tym mówić, ale myślę, ze każdy z nas na modlitwie w spotkaniu z Panem to jakoś odczuwa. Ważne jest, żeby w swoim życiu w tym względzie nie mieć wątpliwości. Jestem tu, chcę się z Panem spotkać, bo wierzę, że On jest. To jest bardzo istotne.

Drodzy, reasumując to wszystko, chcę wam powiedzieć, że były sytuacje takie w moim życiu, kiedy miałem jakieś wątpliwości, nie wiedziałem jak się w tym wszystkim odnaleźć. Ale nie miałem jednej wątpliwości, jeśli chodzi na przykład o powołanie, wiedziałem, że chcę być księdzem, dla mnie to było pewne, choć pojawiały się wątpliwości na studiach - oblany egzamin raz, drugi, chociaż były inne kłopoty, to tym kto dawał mi oparcie był ten, który pozwolił mi zostać księdzem - Bóg. To ta pewność, oparcie na Bogu. Życzę wam wszystkim takiego oparcia, pewności, że to co robicie, co wam sumienie dyktuje - tym się kierujcie. I to potem widać w życiu - po owocach ich poznają. Bo te owoce rodzą się właśnie gdzieś z naszego wnętrza, z tego przekonania, że coś jest dobre.

Może tyle, nie chcę też przedłużać. Mówiliśmy o istocie modlitwy, o skupieniu. Jeszcze a propos skupienia. Widzę, jak wielu ludzi ma w tym względzie problemy. Zwłaszcza jak spowiadam, widzę, że nie potrafią nawet na chwilę się zmobilizować, żeby potrwać przed Panem na modlitwie gdy wchodzą. Myślę, ze to też jest wynikiem słabej wiary, że tu gdzieś brakuje wiary. Ja przychodzę do Pana, chcę się z Nim spotkać. A tak, gdy widzę, że ludzie nie oddają czci, to wiem, że jest problem braku wiary. Bo gdyby wiara była, to i skupienie byłoby i kolana zgięłyby się do modlitwy. Także naprawdę istotną sprawą jest wiara. My oczywiście mamy być otwarci, bo to jest dar od Boga. Jeżeli on będzie, to modlitwa będzie owocna i będzie nas przemieniała. Niech te słowa wystarczą, resztę dopowiedzcie sobie sami w czasie modlitwy, waszego spotkania z Jezusem Chrystusem.